| Scenariusz Zaduszek poetyckich |
|
|
|
| Scenariusze akademii - Zaduszki |
|
Scenografia: scena podzielona na trzy części:
aktorzy występujący ubrani na czarno, sprzątający - na biało sztuka ascetyczna w muzykę, powinien panować półmrok uwydatniający palące się znicze
Kilku uczniów siedzi w pustawej sali wykładowej i słucha prelekcji Prelegent (uczeń 2):
Trzeba umieć ludzi pokochać, Ja tu umrę z nudów!
I upada. Zapada cisza Wszyscy się skupiają wokół niej i zapalają świece. Śpiew (uczennica 3):
Powietrze aniołów pełne
A ich przejrzysty trzepot
Jest jak natchnione ciepło
Nad ognia złotą wełną.
Uczeń2:
Umarła?
Uczeń 4:
A czymże jest śmierć?
Uczeń 2:
Podaje biologiczną definicję śmierci
Uczeń 5: No co ty! Naprawdę w to wierzysz?
a właściwie to jest cisza pierwsza i jedyna... usychające kwiaty nad mdlącym posłaniem... i właściwie nic... i pusta głębia... nocą cichy las bezczuciowych istnień, wyblakłe jaźnie trwające bezdrganiem. A właściwie to jest tylko wielkie zakończenie nieskończonym snów... nieznane cierpienie... Ach, nie płacz, nie płacz... Już cię nie rozumiem... Uczeń 6
Tylko nieboszczyk jest wytworny. Nie przerywa nikomu. Nie trzęsie głową. A gdyby mógł mówić, to na pewno wyrażałby się ściśle naukowo. Tylko nieboszczyk nie jest zbyt ciekawy. Gazet nie czyta. Nie chodzi na filmy. Nie unosi się. Nie upuszcza łyżeczki do kawy. I nie plotkuje. Jednakowo. Dla wszystkich przychylny. Tylko nieboszczyk ma ustalone opinie. Czasami coś mruczy. Lecz nie należy do żadnych grup. Lekki, leciutki przez mało zbadane regiony płynie. Stuprocentowy trup. Uczennica1 wstaje recytuje i wychodzi Co do mnie, żyję, proszę wierzyć. Mój wyścig z suknią nadal trwa. A jaki ona upór ma! A jakby ona chciała przeżyć! pozostali gaszą świece i odchodzą od krzeseł, które ktoś zaczyna niedbale sprzątać Uczeń 4:
Wiesz,
Kiedy umrę i łopaty stukną, potem trawa porośnie na grobie, jako księżyc wrócę pod twe okno, będę bajki opowiadał tobie, lecz wprzód dom twój rozsrebrzę na biało farbą taką srebrna, doskonałą. Noc wrześniowa także się rozsrebrzy, noc, ulica i ten cień na ścianie, i przechodzień powie: - Ależ księżyc świeci dzisiaj jakoś niesłychanie, i położy swą rękę na serce nic nie wiedząc, że to ja tak świecę Uczeń 7: dołącza z publiczności jakoby prowokowana słowami ucznia 4 i recytuje: A Kiedy ja umrę, zobaczę podszewkę świata. Umrzeć? - tego nie robi się kotu. Bo co ma począć kot w pustym mieszkaniu. Wdrapywać się na ściany. Ocierać między meblami. Nic niby tu nie zmienione, a jednak pozamieniane. I wieczorami lampa już nie świeci. Słychać kroki na schodach, ale to nie te. Ręka, co kładzie rybę na talerzyk, także nie ta, co kładła. Coś się tu nie zaczyna w swojej zwykłej porze. Coś się tu nie odbywa jak powinno. Ktoś tutaj był i był, a potem nagle zniknął Niech no on tylko wróci, niech no sie pokaże. Już on się dowie, że tak z kotem nie można. Uczeń 9: dołącza z publiczności jakoby prowokowana słowami ucznia 7 i recytuje: Wesoła jest śmierć ludzka, lecz weselsza zwierzęca, Człowiek śmierć swą od nieba - zwierz od ziemi wynęca, Zwierz umiera z gwiazd migotem, A człowiek dniem - Ty nic nie wiesz o tem, Ale ja - wiem. Uczeń 10: To właśnie Śmierć, o żalu, ludziom żyć pozwala, To cel każdego życia, jedyna podpora, Co jak eliksir dźwiga nas wzwyż i upaja I daje nam odwagę kroczyć do wieczora. To jest mistyczny spichlerz, odpust ostateczny, To jest sakwa biedaka, jego schron odwieczny, Brama otwarta w niebios błękitne przestworza. Uczeń 11: Ty mnie do śmierci pokornej nie wołaj, Uczniowie 12, 13, 14 (chłopcy o niskich barwach głosu, grobowym tonem, powoli recytują) że pod kwiatami nie ma dna to wiemy wiemy gdy spłynie zórz ogniowa kra wszyscy uśniemy będzie się toczył wielki grom z niebiańskich lewad na młodość pól na cichy dom w mosiężnych gniewach świat nieistnienia skryje nas wodnistą chustą zamilknie czas potłucze czas owale luster Póki się sączy trwania mus przez godzin upływ niech się nie stanie by ból rósł wiążąc nas w supły chcemy śpiewania gwiazd i raf lasów pachnących bukiem świergotu rybitw tnących staw i dzwonów co jak bukiet chcemy światłości muzyk twych dźwięków topieli którego wzywamy tak rzadko Panie bolesny skryty w firmamentu konchach nim przyjdzie noc ostatnia od żywota pustego bez muzyki bez pieśni chroń nas. Śpiew uczennicy 3:
Smutek to czy czekanie?
Pośród organów blasku
Jak dym smukłe laski
Lub słupy srebrnych puchów – -bąk grających duchów.
Uczeń 15: (dołącza do tłumu, krzycząc kilka razy pierwszy wers i biegnąc przez całą salę) Ktoś umarł, niechętnie jak wszyscy, popić, popalić by wolał, ot, tak, pożyć... A tu - na nic doktory, chory już nie jest chory, na nic mu nie ochota, skończona umierania żmudna robota. Nad nim łaska, spóźniona jak łaski wszystkie, za nim wdowy, osły jego i konie, tarcza i kosa, i brudne chustki do nosa. I szepcą nad nim pacierze:
3x Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie….
Uczeń 16 Kto odpoczynku pragnie? - Nie ptak, co ledwie drzemie w chmurach, nie niedźwiedź, co i w barłogu czuwa, a już najpewniej nie on, ten, co dopiero umarł. Dla niego robota wszelka, powszednia krzątanina, ta by nagrodą była. Do radła, do sierpa był zdolny, do siana i zbierania, kochania... muzykowania... do trwania w wielkim zamęcie... Dajże mu, Panie, nie - wieczne odpoczywanie, lecz dobrze płatne zajęcie.
Uczeń 17
Wszyscy tworzą korowód (na czele uczeń 16 i 18) wolno wędrują po całej scenie zataczając koło i zatrzymują się przed wejściem na cmentarz, przyklękają, w tle utwór W tle odtwarzany jest utwór A. Osieckiej „Jeszcze zdążę” w wyk. Anny Szałapak z płyty „Pięć oceanów- Ocean Granatowy” muz. Z. Konieczny (2002 r.) Uczeń 18 recytując, wchodzi na cmentarz, przyklęka przy grobie, gdy skończy, wraca do tłumu Wędrowiec, na istnienie spojrzawszy - z ukosa.
Uczennice 19, 20, 21: z tłumu przed bramą wchodzą na cmentarz chórem i recytują Leżą umarli umarli leżą wierni pacierzom - Szumy przestrzenne tumy kamienne śmierciom nie wierzą. Kamienie mówią kamienie krzyczą kamienie jęczą - mową podziemną śpiewem pacierza. Zwęża się czarna dal planetarana w głębię studzienną - Usta przedwieczne milczą nad nami mową kamienną.
Uczeń 22Stoi na cmentarzu przy grobie i mówi Tak mało powiedziałem.
Uczeń 23Wchodzi na cmentarz staje przy jednym grobie i recytuje Czas na mnie Uczennica 3 śpiewa Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy. Z tej przyczyny zrodziliśmy się bez wprawy i pomrzemy bez rutyny.
Uczeń 24Stoi na cmentarzu przy grobie i mówi najtępszymi w szkole świata, nie będziemy repetować żadnej zimy ani lata.
nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy.
ktoś wymówił przy mnie głośno, tak mi było, jakby róża przez otwarte wpadła okno.
z niepotrzebnym mieszasz lękiem? Jesteś - a więc musisz minąć. Miniesz - a więc to jest piękne.
Ostatni z mego pokolenia, Drogich przyjaciół pogrzebałem. Widziałem, jak się życie zmienia, I sam jak życie się zmieniałem.
W przyszłość patrzyłem jasnym okiem, Wielbiłem wolność i swobodę Zbratany z wiatrem i obłokiem.
Rozgłośne trąby, huczne brawa. Zostanie po mnie pusty pokój I małomówna, cicha sława.
Zapisuję czterem żywiołom to co miałem na niedługie władanie ogniowi - myśl niech kwitnie ogień ziemi którą kochałem za bardzo ciało moje jałowe ziarno a powietrzu słowa i ręce i tęsknoty to jest rzeczy zbędne to co zostanie kropla wody niech krąży między ziemią niebem niech będzie deszczem przezroczystym paprocią mrozu płatkiem śniegu niech nie doszedłszy nigdy nieba ku łez dolinie mojej ziemi powraca wiernie czystą, rosą, cierpliwie krusząc twardą glebę wkrótce zwrócę czterem żywiołom to co miałem na niedługie władanie - nie powrócę do źródła spokoju
Uczeń 27Staje w bramie cmentarnej i recytuje Kości zostały rzucone, Skóra i kości, Przekraczam siebie. Poza mną przeszłość: Dzwonnica bez głosu. Przede mną ogród: Woń jest konaniem kwiatów.
wszyscy aktorzy schodzą się razem stają zwróceni twarzą do publiczności i razem recytują, stopniowo zwiększając głośność recytacji aż do ostatnich słów, które są prawie krzykiem Wszyscy razem Ucz się śmierci. Na pamięć. Zgodnie z zasadami pisowni wyrazów martwych. Pisz ją łącznie jak rzeczpospolita albo lwipyszczek. Nie dziel jej pomiędzy umarłych. Jesteś wybrańcem bogów. Ucz się śmierci wcześnie. Miłość do ojczyzny też bywa śmiertelna. Ucz się śmierci w miłości. Ucz się śmierci nie tylko dla zabicia czasu. Czas bywa samobójczy i wisi godzinami na drzewach. Przepytaj siebie. Przepytaj na żywo.
Wykorzystane utwory muzyczne:
Przedstawienie wykorzystuje poniższe fragmenty wierszy lub całe utwory: K. K. Baczyński ***Trzeba umieć…,Śmier㏠Baudelaire C. Śmierć nędzarzy, Brzechwa J. Śmierć zwierzęca, ***Leżą umarli, Czechowicz J. Modlitwa żałobna,K. I. Gałczyński Tylko nieboszczyk, *** Kiedy umrę łopaty stukną , Herbert Z. Testament, Leśmian B. Cmentarz, Lipska E. Ucz się śmierci,Miłosz C. Sens, Norwid C. K. ***Ty mnie do śmierci pokornej…,Osiecka A. Ktoś umarł, Różewicz T. ***Czas na mnie, Staff L. ***Ostatni z mego pokolenia, Alea iacta est, W. Szymborska Muzeum, Kot w pustym mieszkaniu, Nic dwa razy się nie zdarza, Twardowski J. Śpieszmy się kochać ludzi,
Aktorzy: klasa 1 A
Autor, reżyser: Arkadiusz Żmij
|
| Wpisany przez administrator dnia: niedziela, 10 lutego 2008 14:24 Poprawiony: sobota, 13 września 2008 10:32 |